poniedziałek, 10 kwietnia 2017

INFORMACJA

Tak, kolejna informacja. Mam nadzieję, że nie będzie ich aż tyle.... Wpadajcie na nowego bloga, gdzie pierwsza część już jest. Bardzo krótka, tak jakby w formie długiego prologu.

http://nadziejaa-umiera-ostatniaa.blogspot.com/

czwartek, 6 kwietnia 2017

Rozdział 14

"Powiedz sobie "potrafię" i idź do przodu spełniać marzenia..."

 Halo przecież mieli być sami austriacy...- pomyślałam. Nim się obejrzałam znajdowałam się już na boisku, chłopaki chyba wybierali składy. Wyszło na to, że miałam grać z Manu, Michim, Andim i Tandem. Oczywiście Manuel musiał pokazać swoje "wspaniałe zdolności" i udał się na bramkę. Michael poszedł z Andim na atak, a ja zostałam na obronie. A i jeszcze Daniel poszedł na pomoc w ataku. Na drugą drużynę nie zwracałam uwagi, w sensie na ich ustawienie. Rozpoczęła nasza drużyna, ale po chwili piłkę przejęli przeciwnicy. Pero idealnie podał piłkę do Koflera i byłby GOL gdybym nie pojawiła się ja. Tak serio to nie za dobrze mi idzie w nogę, ale momentalnie podbiegłam do piłki i wykopałam gdzieś daleko. Mega się ucieszyłam chociaż to nie był wielki wyczyn. Pomyślałam sobie wtedy "ej może ja też chcę na atak..." Moje wspaniałe rozmyślenia przerwał okrzyk Michaela i pozostałej naszej ekipy. Andreas strzelił gola, pewnie był wspaniały, tylko problem, że ja jak zwykle miałam oczywiście ważniejsze sprawy do załatwienia. Po chwili ogarnęłam, że Michael stoi obok mnie i próbuje do mnie dotrzeć słowami "Wszystko okey?" no ale przecież nie odpowiem mu "Tak, tylko się zamyśliłam", bo było to głupie. Przemilczałam sytuację i udałam się trochę dalej od bramki bo chyba nie będę centralnie tam grać. Przepraszam stać. Bo za wiele tam nie robię. Akcja zaczęła się rozkręcać. Thomas miał idealną sytuację: był sam na sam z Manuelem, który bronił. Ej a przecież jeszcze ja tu jestem, w końcu ktoś jest na obronie.  Podbiegłam do piłki i starałam się "zaatakować" chłopaka. Po jakimś krótkim momencie dobiegl do mnie mój "wspaniały przyjaciel z drużyny" (czytaj z ironią) Andreas. No nie powiem niezły jest, ale walnięcie łokciem mógłby sobie darować. Musialam się przytrzymać żeby nie rąbnąć na beton.
Dziękuję...
Słodziaku...
Taa....

*PO MECZU*
Wygraliśmy 2:1 i oczywiście musieliśmy świętować więc poszliśmy na piwo. Znaczy faceci sobie zamówili a ja wzięłam jakąś wódkę. Znaczy kilka kieliszków... Taa kilka... Było ich chyba z 20... Znowu się upiłam chociaż obiecałam sobie że przez najbliższy czas nie będę pić "aż tak dużo" alkoholu. Wiem że zaczęło mi odwalać i całowałam chyba  się z Tandem? Albo Wellingerem? Nie wiem, nie zwracałam na to uwagi. Zdążyłam zauważyć, że chłopaki potem sięgnęli po wódkę...

*MICHAEL*
Po wygranym meczu poszliśmy na piwo. Przynajmniej my (czytaj mężczyźni XD). Emka upiła się od razu wódką i zaczęła się do wszystkich przystawiać. Najbardziej do mnie.  Spojrzałem na zegarek. Była 01:12. Postanowiłem wykorzystać sytuację i  zabrałem Emily do mojego domu...

*W DOMU MICHAELA*
- Ej bo ja jeszcze tego no... jak on sie nazywał...? No tego Tandego nie przytuliłam...-  zaczęła w domu... Boże co ten alkohol robi z człowiekiem. Dobrze że sam byłem jeszcze trochę trzeźwy. Trochę....
Zacząłem całować Emi. Było namiętnie... Przygwoździłem ją do ściany i starałem się uchwycić jej wzrok. Dziewczyna objęła mnie swoimi rękami na szyi i oplotła swoje nogi wokół mojego pasa. Przeniosłem ją na łóżko kładąc się na niej i w tej chwili przypomniał mi się nasz pierwszy raz i ta "ciąża". Nie chcę tego przeżyć jeszcze raz... Tym razem nic się nie stało, ale skąd mam pewność,  że teraz nie zostanę ojcem? Chciałem się jakoś "wycofać".
- Poczekaj na mnie - szepnąłem jej do ucha
Wziąłem moje krótkie spodenki i jakąś koszulkę. Udałem się do łazienki i zażyłem zimnego prysznicu. Pod prysznicem nie potrafię się skoncetrować nad jedną rzeczą, zwłaszcza trudną tylko myśle o wszystkim po trochę. O czymś "lekkim".  Dzisiaj jakoś mogłem się zastanowić nad jednym... Jakim byłbym ojcem? Dawałbym pewnie całego siebie, ale nie widzę się w roli ojca.. Chociaż... Potrafiłbym nim zostać... Może...  Ubrałem się i wyszłem z łazienki. Emi już spała więc postanowiłem ją przykryć kocem i położyłem się obok niej przytulając ją do siebie.

*RANO EMILY*
Obudziłam się. Głowa nawalała mi jak nigdy.. Jezu obiecałam coś sobie przecież... Po chwili ogarnęłam,  że jestem w mieszkaniu mojego chłopaka w dodatku Michael nie ma koszulki. Halo czy do czegoś doszło? Chłopak zauważył,  że już nie śpię bo pocałował mnie delikatnie.
- Jak się spalo kochanie?-  uśmiechnął się
-  Dobrze, ale mam pytanie
- Tak?
- Czy do czegoś doszło?
- Prawie..
- To Znaczy?
- Że do niczego nie doszło.-  pocałowal moje czoło.

Bardzo krótko ale nie ma dużo dialogów tylko pod koniec coś jest a tak to reszta sama "bez dialogowa" Xd. Tak ja to wymyśliłam. Dodaje bo jedna osóbka prosiła bardzo. Niedlugo pierwsza część z bloga "Nadzieja umiera ostatnia..." Wpadajcie na prolog ♥

Zdj kraszujee

środa, 5 kwietnia 2017

NOWY BLOG

Tak, postanowiłam założyć nowego bloga, nawet dodałam prolog, lecz na razie nie będę Wam zdradzać o kim on jest. Domyślcie się sami. Potrzebuję dwóch imion żeńskich i bardzo Was proszę podajcie mi jakieś. Z góry dziękuję bardzo ♥ Jeszcze jedna rzecz... Proszę niech każdy zostawi jakiś komentarz, że po prostu jest, albo reakcje jeśli nie posiada konta google. 



 

sobota, 1 kwietnia 2017

Rozdział 13

ROZDZIAŁ 13 
 - Muszę już iść- powiedziałam odciągając się od chłopaka
 - Ok- pocałował mnie w policzek. W sumie to mój przyjaciel także nie muszę się krępować - A tak po za tym to... idziesz na boisko?
 - Po co?- zapytałam 
- Noo cała team austria idzie i będziemy grac w nogę. Michael ci nie mówił?
 - Nie ale pogadam z nim okey? 
- Okk pa....- rzucił krótko zamykając drzwi. 
Spojrzałam na telefon. 16:27. Nie jest tak źle. Pośpiesznie wykręciłam numer Michaela.
 - Halo ?- zaczął - Michael bo... Kiedy wasza drużyna idzie grać w nogę... W sensie o której? 
- O 17:00. A tak po za tym skąd wiesz? 
- Gregor mi coś mówił że mam przyjść... 
- A no tak Jezu zapomniałem ci powiedzieć. 
- Nic nie szkodzi.. 
- To będę u ciebie za 10 minut ok?
 - Oki paa 
*10 min później w domu Emily*
 - Jestemmm- usłyszalam głos Michaela zamykającego drzwi
 - Okey- powiedziałam ubierając moją ulubioną bluzę 
- Idziemy?- zapytał 
- Tylko włosy ogarnę. 
- Okk... 
Po okolo 5 minutach bylam gotowa. 
- Kto tam będzie?- zapytałam idąc razem z Michim w wyznaczone miejsce 
- No cała nasza drużyna 
- Aha i im niby nie będę przeszkadzać
 - Oni o wszystkim wiedzą- uśmiechnął się i złapał mnie za rękę
 - A tak po za tym to nie za dobrze mi idzie w nogę 
 - Na pewno pójdzie ci świetnie- pocałował moje czoło
 - Mam nadzieję- odpowiedziałam- Ile będzie ludzi? 
- Krafter, Feti, Ja, Gregor chyba, Markus może, Huber, Ty i parę innych osób
- Okey...

*15 minut później na wyznaczonym miejscu*
- Zaczekaj na mnie jeszcze coś załatwię- powiedział Michael po czym odszedł
Stałam sama dość długo. Nikogo jeszcze nie było. Zaczęłam się martwić o Michiego.
- Hej śliczna..- usłyszałam za sobą pewien głos. Niepewnie odwróciłam się.  


 - Zgubiłaś się?- zaśmiał się. Już miałam podnosić dłoń gdy złapał mój nadgarstek.
- Max!- odwróciłam się i zobaczyłam za sobą kolejnego faceta- Gdzie ją wyrwałeś?- zapytał 
Pierwszy facet złapał moje ręce od tyłu a ja zaczęłam się szarpać. Drugi podszedł niepewnie z przodu a ja starałam się jakoś wyrwać tamtemu żebym mogła uciec. Czułam, że nie dam rady, gdy jakimś fartem poczułam jak jedna z moich dłoni powoli "uwalnia się". Wykorzystałam okazję i walnęłam jednego z nich w twarz.Momentalnie złapał się za policzek i gdzieś poszedł. W każdym razie zniknął.
- Tak chcesz się bawić..- zdałam sobie sprawę  że został jeszcze drugi, ale nie przejmowałam się zbytnio, ponieważ ujrzałam Michaela. Walnął go kilka razy pięścią w twarz na której momentalnie pojawiła się krew. Odwróciłam się plecami bo nie chciałam tego więcej oglądać. 
- Kochanie przepraszam...- usłyszałam szept Michaela który przytulił mnie od tyłu. - To moja wina... Nic ci nie zrobili..?- odwróciłam się
- Raczej nie- lekko się uśmiechnęłam - Znasz ich..?
- Nie... 
Po chwili zauważyłam kolejnych facetów. Ja pierdole czy ja się od nich kiedyś uwolnię... Prawdopodobnie tym razem byli to kumple Michaela. 
- Ja pierdole...- powiedział jeden po dotarciu na miejsce- To twoja laska?




- No chyba takk - odpowiedziałam
 Następnie Michael przedstawił mi wszystkich.

Gregor. Już go wsm znam

Stefan


Manu


Kofler

Thomas

Pero

Daniel

Andi

Halo mieli być sami austriacy...



Ale się rozpisałam!  A tak serio to krótko wyszło, ale wyobraźcie sobie, że pisze to dopiero dzisiaj bo wcześniej nie miałam weny albo mi się nie chciało. Robię również nowe opowiadanie które chyba wyjdzie lepiej. Głosujcie w ankiecie którą za chwilę dodam.



sobota, 25 marca 2017

Rozdział 12

-Ja Ciebie też...-odpowiedział również szeptem całując moje czoło - pozostaje tylko pytanie...
- Jakie?- zapytałam po czym skierowałam mój wzrok na jego
- Wybaczysz mi...?
- Oczywiście- wyszeptałam.
Rzuciłam się na chłopaka mocno go całując. Objęłam go nogami w pasie a on lekko się uśmiechnął przypinając mnie do ściany.
- Michi...?- zapytałam niestety przerywając ten wspaniały moment
- Tak?
- Chcę utrzymywać kontakt z Gregorem...
Z jego twarzy uśmiech najwyraźniej zniknął.
- Okk...
 - Nie jesteś na mnie zły?
- Nie....
- Okk.
"Zeskoczyłam" z mojego chłopaka łapiąc się za brzuch.
- Emily?! Co się dzieje?!
- Zaczekaj na chwilę....
Pobiegłam w stronę łazienki.
*5 minut później*
- Co się dzieje?!- zapytał wyraźnie przestraszony po moim powrocie
- Nic po prostu mam okres ok?
- Ale przecież....
- Nie jestem w ciąży...-podeszłam do niego starając się uchwycić jego wzrok- To były tylko przypuszczenia a potem gdy byłam pewna to jakoś wszystko się posypało... Przepraszam...- powiedziałam wtulając się w Michaela
- No okey ale wiesz jak mnie przestraszyłaś?
- Wiem ale tak po za tym to skąd wiedziałeś że w ciąży nie mogę mieć okresu...?- siadłam na kanapie
- Czytało się...- zrobił minę zboczeńca
- Serio nawet teraz nie możesz być poważny?
- Jestem w 100% poważny...- zaśmiał się- A tak po za tym..- zaczął zmieniać temat- to która godzina?
- Szesnasta- odpowiedziałam patrząc na zegarek
- Coo?
- To co słyszysz..
Chłopak pośpiesznie zaczął ubierać kurtkę.
- Ale co się stało?- zapytałam podchodząc do niego od tyłu
- Muszę wracać do domu...
- Ok, ale ja... Muszę pogadać jeszcze z Gregorem....
- Wiesz, że cię kocham... - przysunął mnie do siebie spoglądając w moje oczy- I nie chcę żeby stała ci się krzywda...- złożył lekki pocałunek na moich ustach
- Dlaczego niby ma się stać?-- zapytałam zdziwiona przerywając nasz pocałunek
- No bo... Nie znasz Gregora...
- Będę uważać...
- Okey... Ale proszę cię... Nie siedź tam długo ok?
- Okk....- stanęłam na palcach aby pocałować go w policzek
Michael wyszedł, a ja musiałam się "ogarnąć". Nie  żebym się specjalnie stroiła dla Gregora, po prostu przy Michim nie krępuję się być w totalnym "nieogarnięciu". Poprawiłam mój makijaż a włosy rozpuściłam. Ubrałam czarne, podziurawione rurki i szarą bluzkę na jedno ramię. W sumie będzie mi trochę zimno, ale wytrzymam. Zamknęłam mój dom i ruszyłam do domu Gregora. Zapukałam do drzwi a otworzył mi je sam Schlierenzauer. No kto by się spodziewał. Był lekko pijany ale myślę, że będzie dało się z nim w miarę pogadać.
 - Cześć....- rzuciłam krótko po wejściu do mieszkania. Wszędzie widziałam porozrzucane butelki po alkoholu - Piłeś?- Bosze co za głupie pytanie...
- Taaa- odpowiedział- O czym chciałaś gadać?- momentalnie przywołał się do porządku
- Przyszłam ci powiedzieć, że wiem o wszystkim...
- To znaczy...?
- To było prawdopodobnie pod wpływem alkoholu...
- Wiedziałem, że w końcu to zrozumiesz..- podszedł bliżej aby mnie przytulić
- Stój ok- powiedziałam odciągając chłopaka od siebie- Czemu piłeś...?
- Musiałem odreagować...
- A tak wracając do tematu to jeśli chodzi o Michaela...
- Zerwaliście?
- Jesteśmy razem...
- Kurwa!- odwrócił się plecami
- Ale właśnie chodzi o to, że....- złapałam go za ramię- ja nie chcę zrywać z tobą kontaktu
- To znaczy, że...
- Że nadal możemy być przyjaciółmi...
- Tylko tyle?
- Tak...
- Ok...- sięgnął po kolejny łyk alkoholu
- Jezu zostaw to!- wyrwałam mu butelkę z rąk
- Dlaczego?!
- Bo może pomyśl, że są osoby dla których jesteś ważny co- z moich oczu poleciały łzy a ja już miałam wybiegać gdy poczułam jak chłopak łapie mnie za nadgarstek
- Zaczekaj!- odwróciłam się- Ja przepraszam...- opuścił głowę
- Obiecaj, że już nigdy nie przesadzisz...
- Obiecuję...
Po chwili zastygłam w objęciach chłopaka....


Hej! Jestem i mam nową informację. Rozdziały będą co 2-3 dni. Jak tam u Was mija dzień?
 Zdu wygryw życia




 

środa, 22 marca 2017

Rozdział 11

*Gregor*
Nie rozumiem co to wszystko kurwa znaczy! Wróciłem do swojego domu i przygotowałem mnóstwo alkoholu. Zacząłem też rzucać wszystkim co wejdzie mi na drogę. To wszystko mnie przerasta. Mam silne nerwy ale tym razem nie wytrzymuję. Co to miało znaczyć to zdjęcie?! Jeśli dowiem się kto mnie wrabia to zabiję go! Podszedłem do górnej szafki koło mojego łóżka. Otworzyłem ją i wyciągnąłem tabletki na uspokojenie. Nawaliłem ich dość dużo. Zamknąłem szafkę i położyłem się na łóżku popijając alkoholem. Co ja takiego robię źle?! Emily jest ideałem dziewczyny tylko czasami jej nie rozumiem... Ale za to Michael to mój najlepszy kumpel... Były... Po za tym nie mam z nim szans... Może powinienem odpuścić i poszukać sobie kogoś innego? Tak zrobię ale nie chcę żeby ktoś pomyślał, że tak łatwo ją odpuszczam....

*Michael*
Chyba wiem o co jej chodzi.. Może serio trochę przesadziłem z alkoholem ale nie posunąłbym się raczej do czegoś takiego... Raczej... Muszę z kimś pogadać... Ale Emily będzie moja... Nie pozwolę  żeby ktoś inny mi ją odebrał... Gregor nie ma szans ale zawsze ktoś inny może stanąć na drodze... Teraz laska która jest dla mnie życiem myśli że jestem gejem... To fakt byłem kiedyś w takim związku ale zrozumiałem że wolę dziewczyny odkąd tylko ją poznałem... Zmieniłem się dla niej czy ona kurwa tego nie docenia?! Nie pokocham nikogo innego... Przynajmniej na razie.. Nie zdążyłem zauważyć, gdy z moich oczu poleciały łzy.
Stop. Bądź silny... Kurwa nie płacz... Nie potrafię.... Jestem słaby... Ale zrobię wszystko żeby ją odzyskać... Będzie moja... Musi być...
Ale jestem dupkiem...



 *Emily*
Nie mam siły nawet myśleć... Ale może porozmawiam z którymś z nich bo trochę głupio się zachowałam... Tylko do którego napisać... Michael to mój no tak jakby chłopak ale Gregor... Po długich namysłach postanowiłam że napisze do obu. Zobaczę kto szybciej odpisze...

Do Michi♥♥:
Możemy się  spotkać i wszystko sobie wyjaśnić jeszcze raz?
xxEmilyx

Do Schlieri:
 Proszę spotkajmy się i wszystko sobie wyjaśnijmy....

Pierwszy odpisał Michael więc z nim się raczej spotkam....

Od Michi♥♥:
Oczywiście. Będę za 5 minut.

Zaś Gregor dalej nie odpisywał... Po kilku  minutach pojawił się Michael.
-Co się stało?!- zapytał po wpuszczeniu go do domu. Był dość przejęty
- Nic po prostu...- moje oczy zaczęły się wpatrywać w podłogę- chcę po prostu to sobie wyjaśnić...
- Emi...
- Tak?- zapytałam nie odwracając wzroku
- Spójrz na mnie...
Wykonałam polecenie. Chłopak objął moją twarz po czym spojrzał mi w oczy.
- Zostaw mnie- powiedziałam szeptem
Michael nie posłuchał mnie tylko delikatnie pocałował. Zdawałam sobie sprawę z tego co robię. Byłam całkowicie trzeźwa...
- Kochanie...- przerwał pocałunek- a teraz powiedz co chcesz wiedzieć
- Dlaczego kurwa musiałeś się z nim całować?!- powiedziałam podnosząc mocno głos i oddalając się od chłopaka.
- Zrozum to alkohol...
- Nie musiałeś tyle pić po za tym nie do końca ci wierzę!
- To się kurwa zapytaj Gregora powie ci to samo!!- powiedział unosząc ręce do góry. - Przepraszam- dodał po chwili
- Za co?- podniosłam wzrok
- Nie powinienem na ciebie krzyczeć...
Ja w odpowiedzi mocno się w niego wtuliłam.
- Kocham cię- szepnęłam
- Ja ciebie też- odpowiedział również szeptem całując moje czoło



wtorek, 21 marca 2017

Rozdział 10





ROZDZIAŁ 10

Dlaczego kurwa każdy ładny facet to gej?! Postanowione. Koniec z facetami. Przynajmniej na razie... Popatrzyłam jeszcze raz na zdjęcie Michaela z Gregorem i aż mi się zrobiło niedobrze. Jak ja mogłam całować się z obydwoma...?! Istna tragedia. Miałam jak na dzisiaj dosyć wszystkiego. Poszłam do łazienki i zażyłam gorącej kąpieli. Wszystkie żyletki wyrzuciłam do kosza. Wróciłam do pokoju i marzyłam tylko o dwóch rzeczach. Pierwsza to to, żeby to wszystko okazało się głupim (i to bardzo) snem, a druga to odpłynięcie w Krainie Morfeusza.
Nie mogłam zasnąć. Cały czas myślałam o pewnej dwójce facetów, na których mi zależało, a którzy sà razem... Po jakimś czasie sen nadszedł.

*RANO
Obudziłam się kiedy słońce wyraźnie przedzierało się przez zasłony, które od razu odsłoniłam. Przetarłam oczy i popatrzyłam na to, co znajduje się na zewnątrz. Otwarłam okno. Było chłodniej niż zwykle. W końcu czemu się dziwić, idzie jesień. Byłam w króciutkich spodenkach i crop topie, więc od razu zamknęłam okno. Popatrzyłam na telefon, żeby sprawdzić która jest godzina. 12.46. Serio tak długo spałam?! Jednak nie to mnie tak naprawdę wkurzyło. 31 nieodebranych połączeń od :"Michi♥♥" i 34 nieodebrane połączenia od :"Schlieri". No nieźle. I tak nie zamierzam rozmawiać z żadnym z nich. Z wiadomościami też nie było tak źle. 12 wiadomości od:"Michi♥♥" i 17 od :"Schlieri". Co jak co, ale Gregor się bardziej postarał... Stop. Nie myśl o tym.
Moje cudowne rozmyślania na temat chłopaków przerwał dzwonek do drzwi. Narzuciłam na siebie jakąś szarą bluzę i poszłam otworzyć. Moim oczom ukazał się Gregor, który po przekroczeniu progu przyszpilił mnie do ściany i wpił mi się w usta. Widać że to Gregor martwił się bardziej niż Michael. Po chwili zorientowałam się co ja robię: odwzajemniam pocałunki Schlierenzauera. Odepchnęłam go od siebie.
- Co ty tak właściwie wyprawiasz! - dopiero gdy to wykrzyczałam zauważyłam że drzwi są otwarte.
- Co ja robię...? To Ty nie dajesz znaku życia i urządzasz mi takie powitanie. Pewnie Hayböck jest teraz u Ciebie i przerwałem wam wasze czułości, co?
- Przestań!
- Czyli to prawda?!
Miałam zamykać drzwi (tak, wiem, w porę) ale zobaczyłam Michaela idącego w moją stronę. Chciałam mu zamknąć drzwi przed nosem, ale nie... Nie będę AŻ TAK chamska.
- Emily... - zawołał blondyn, przytulił mnie i pocałował w czoło nie zauważając początkowo bruneta. Niedobrze mi się robi jak sobie tylko przypomnę to zdjęcie.
- Co on tutaj robi? - pytanie padło z ust Michiego ze wrokiem zabójcy utkwionym na Gregorze.
- O to samo mógłbym się ja zapytać! - wykrzyczał brunet.
- Stop, stop, stop... - uniosłam ręcę do góry ciesząc się że zamknęłam wcześniej drzwi. Musiałam to przerwać. - Równie dobrze mogłabym się was zapytać o to samo. Tak, wiem. Powtarzam po was, ale nie ważne. Nie chcę was widzieć. Obydowje... Wypad stąd - wskazałam ręką na drzwi.
- Co...? - obaj byli zdziwieni jednak to Michael zadał to pytanie.
- To co słyszałeś!
- Ale dlaczego? - dodał Schlierenzauer.
- Wy serio jesteście tacy głupi, czy tylko udajecie?
- Ale powiedz o co chodzi... - starał się kontynuować Gregor.
- No to wam pokaże. Tylko chwila... Gdzie jest mój telefon...
Odnalzłam go po chwili. I pokazałam chłopakom zdjęcie. Otwarli tylko szeroko usta i nic nie mówili.
- Nic nie powiecie?
- Ale kiedy to niby było...? - zapytał Hayböck.
- Może wczoraj...? Impreza się udała? - zapytałam z kpiną w głosie.

- Ale przecież....- dodał Schlierenzauer
- Nie chcę was słuchać więc wynoście się!- siłą wywaliłam ich za dom. Oparłam się o drzwi i zaczęłam płakać...

Dzisiaj bardzo krótko ale jutro może uda się coś dodać. Piszcie reakcje
papa <3